Drużyna KS Wrocław po raz kolejny spróbowała swoich sił w Pucharze Polski. Po ambitnej walce, okupionej kilkoma kontuzjami, musiała jednak uznać wyższość KS Magnice 5:3 (2:1). Bramki na naszego zespołu zdobyli: Konrad Jaworski x2 i Michał Dziedzic.
Wszyscy, którzy pojawili się w środowe popołudnie na obiekcie w Magnicach z pewnością nie żałowali. Nie zabrakło pięknych goli, fantastycznych parad bramkarskich, próby strzału z przewrotki, walki do kresu sił i pechowych kontuzji.
Dla zespołu KS Wrocław mecz niestety rozpoczął się w najgorszy możliwy sposób – od szybkiej straty bramki. Po rzucie rożnym strzał zdołał obronić Franciszek Józef, ale przy dobitce był bezradny. W 17 minucie dał o sobie po raz pierwszy znać kapitan i najlepszy strzelec gospodarzy – Patryk Skowroński, który podwyższył prowadzenie. Chwilę później z powodu urazu plac gry musiał opuścić Szymon Brzuchala i w zespole KSW konieczne było przeprowadzenie pierwszej zmiany.
Sędziowie nie załamali się jednak niekorzystnym początkiem meczu i chwilę później za sprawą fantastycznego uderzenia z dystansu Jaworskiego zdobyli kontaktowego gola, który dodał drużynie skrzydeł. Świetną sytuację na bramkę do szatni i doprowadzenie do remisu miał grający trener Michał Hnatkiewicz, niestety zabrakło szczęścia.
W przerwie KSW przeprowadziło kolejną zmianę, doszło też do przetasowań taktycznych i po zmianie stron zespół przejął inicjatywę na murawie. Gdy wydawało się, że sędziowie są na dobrej drodze do doprowadzenia do remisu, w przeciągu kilku minut zdarzyły się dwa błędy w defensywie, bezlitośnie wykorzystane przez Skowrońskiego. Wynik 1:4 nie odebrał jednak wrocławskiej ekipie woli walki. Nadzieje ponownie odżyły za sprawą kolejnego trafienia Jaworskiego z kategorii „stadiony świata”.
Na murawie pojawiali się kolejni zmiennicy, pełni sił i chęci na odwrócenie losów meczu. Właśnie jeden z nich – Michał Dziedzic, który zastąpił kontuzjowanego Macieja Siwka, w 86 minucie zmniejszył straty na 3:4. Zespół KS Wrocław poczuł, że jest jeszcze szansa na doprowadzenie do remisu i postawił wszystko na jedną kartę.
Ultraofensywne ustawienie spowodowało ryzyko nadziania się na kontry rywali, ale w świetnej dyspozycji między słupkami był Józef. W ostatniej akcji meczu musiał jednak uznać wyższość Skowrońskiego (4 bramki), a gdy piłka wpadła do siatki sędzia Jakub Orliński zakończył mecz. Tym samym drużyna KS Wrocław na historyczną pierwszą wygraną będzie musiała czekać co najmniej do następnego roku.
KS Magnice – KS Wrocław 5:3 (2:1)
Winiarski 7, Skowroński 17, 59, 62, 90+5 – Jaworski 20, 72, Dziedzic 86
KS Wrocław: Józef – Jaworski , Ogrodnik, Lisik (64 Mordal) , Wagilewicz (70 Koptiev) – Siwek (64 Dziedzic), Bielak (46 Panicz), Orzechowski (70 Nowosadzki), Świerk, Brzuchala (18 Przystarz (80 Sałandyk) – Hnatkiewicz (85 Niciński).
Sztab: Hnatkiewicz (trener), Świerczek (asystent), Polański (kierownik), Kazana (masażysta).


